ARTYSTÓW INTERPRETUJE IKONY

Rozmawia z Veronique Nyberg

Poznaj artystów, których prace stanowią świadectwo zmysłowej mocy zapachu. Posłuchaj inspirujących rozmów między artystą a perfumiarzem i odkryj niepowtarzalne zapachy.

Poznaj Ancuta Sarca

„Uwielbiam je, są
takie kobiece. Są niesamowite. Uwielbiam ten kolor. Uwielbiam teksturę. Skąd ta
inspiracja?” Starsza perfumiarka Véronique Nyberg chodzi przed kamerami,
podziwiając swoje stopy. Co jakiś czas zatrzymuje się i podnosi stopę,
przechylając ją z boku na bok, aby w pełni uchwycić fiolety, błękity i zielenie
szpiczastych butów, które włożyła. Jej medium może być perfumiarstwo, ale
Nyberg jest elegancko ubraną kobietą, która wyraźnie docenia kunszt i
atrakcyjność mody. Zapach i obuwie - razem wyglądają świetnie.Nyberg jest tutaj
w studio we wschodnim Londynie, aby wziąć udział w najnowszej sesji Artists of
Note, która ożywia Bluebell & Wild Strawberry, jej odę do wiosny i nowe,
nowoczesne podejście do tradycyjnego dzwonka. Trwająca seria Artists of Note
zaprasza twórców do wyobrażenia sobie zapachów marki za pomocą ich unikalnych
mediów, a wszystko to w imię wyrażenia więzi, jaką tworzymy z zapachem. W tej
odsłonie, Nyberg współpracuje z Ancutą Sarca, wschodzącą londyńską projektantką
obuwia i absolwentką uznanego programu inkubatora Fashion East. Ekspertka w
łączeniu nieużywanych materiałów, obcasów i tenisówek w celu stworzenia
nieoczekiwanych kształtów z kontrastującymi detalami, podejście Sarca jest
świadome, ale zabawne, dzięki czemu współpracowała z Nike, Dion Lee i Crocs,
nie wspominając o głośnych obserwatorach, takich jak Rihanna, SZA, Bella Hadid
i Cher. Szpiczasty obcas jest jej znakiem rozpoznawczym, dzięki czemu aksamitne
i skórzane klapki, które stworzyła w odpowiedzi na Bluebell & Wild
Strawberry, są bez wątpienia Ancuta Sarca. 

„Uwielbiam je, są
takie kobiece. Są niesamowite. Uwielbiam ten kolor. Uwielbiam teksturę. Skąd ta
inspiracja?” Starsza perfumiarka Véronique Nyberg chodzi przed kamerami,
podziwiając swoje stopy. Co jakiś czas zatrzymuje się i podnosi stopę,
przechylając ją z boku na bok, aby w pełni uchwycić fiolety, błękity i zielenie
szpiczastych butów, które włożyła. Jej medium może być perfumiarstwo, ale
Nyberg jest elegancko ubraną kobietą, która wyraźnie docenia kunszt i
atrakcyjność mody. Zapach i obuwie - razem wyglądają świetnie.Nyberg jest tutaj
w studio we wschodnim Londynie, aby wziąć udział w najnowszej sesji Artists of
Note, która ożywia Bluebell & Wild Strawberry, jej odę do wiosny i nowe,
nowoczesne podejście do tradycyjnego dzwonka. Trwająca seria Artists of Note
zaprasza twórców do wyobrażenia sobie zapachów marki za pomocą ich unikalnych
mediów, a wszystko to w imię wyrażenia więzi, jaką tworzymy z zapachem. W tej
odsłonie, Nyberg współpracuje z Ancutą Sarca, wschodzącą londyńską projektantką
obuwia i absolwentką uznanego programu inkubatora Fashion East. Ekspertka w
łączeniu nieużywanych materiałów, obcasów i tenisówek w celu stworzenia
nieoczekiwanych kształtów z kontrastującymi detalami, podejście Sarca jest
świadome, ale zabawne, dzięki czemu współpracowała z Nike, Dion Lee i Crocs,
nie wspominając o głośnych obserwatorach, takich jak Rihanna, SZA, Bella Hadid
i Cher. Szpiczasty obcas jest jej znakiem rozpoznawczym, dzięki czemu aksamitne
i skórzane klapki, które stworzyła w odpowiedzi na Bluebell & Wild
Strawberry, są bez wątpienia Ancuta Sarca. 

Poznaj Nicholasa Daley

Londyński projektant mody interpretuje naszą drzewno-cytrusową ikonę, stworzoną przez mistrza perfumiarstwa Jacquesa Chaberta, poprzez charakterystyczne projekty inspirowane jego jamajsko-szkockim dziedzictwem.

Nicolas Daley Interpretuje Re-Charge Black Pepper

„Ten pochodzi z Gambii, ten z Los Angeles, ten z Pakistanu...” Nicholas Daley opowiada mistrzowi perfumiarstwa Jacques'owi Chabertowi o swoich pierścionkach: owalnej muszli, turkusowym gobstopperze, złotych i srebrnych bransoletkach. Nie jest to przypadkowa kolekcja z, ale selekcja symbolizująca mnogość wpływów, z których czerpie inspirację dla swoich kolekcji odzieży męskiej. Daley, absolwent Central Saint Martins, spędził ostatnią dekadę na budowaniu swojej marki, wplatając w swoje projekty osobistą narrację, tematy diasporyczne, a także ukłony w stronę ruchów subkulturowych. „Czuję, że wszystko, co robię, w dużej mierze dotyczy tego, kim jestem i co reprezentuję zarówno z mojej szkockiej, jak i jamajskiej strony” - wyjaśnia. „Czerpię więc z tych rodowych miejsc i powiązań, ale także z czegoś, co uważam za ponadczasowe. Niektóre manufaktury i firmy, z którymi współpracuję, produkują ręcznie robione buty lub tkaniny od ponad stu lat. Uwielbiam pracować z taką mentalnością - znajdując coś lub używając charakterystycznych archetypów, a następnie wprowadzając nowy smak i energię”.

Kiedy Moda Spotyka Zapach

To właśnie zaangażowanie i podkreślanie swojego dziedzictwa pozwala Daleyowi wyjść poza sferę mody i zająć się muzyką, sztuką i kulturą. Daley współpracował z takimi firmami jak Fred Perry, Mulberry, V&A Dundee i Southbank Centre - co czyni go idealnym kandydatem w kampanii Artists of Note - i do interpretacji orzeźwiających drzewnych, cytrusowych nut Re-charge Black Pepper, zapachu, który przez czysty przypadek łączy nuty bezpośrednio związane z jego dziedzictwem. „To naprawdę interesujące, że teraz moja praca lub moja wizja może przemawiać do znacznie większej liczby osób niż tylko w kontekście pokazu na wybiegu” - mówi, gdy rozmawiamy w jego studiu w Tottenham w północnym Londynie. „Myślę, że ważne jest, aby nie ograniczać się do tylko do mody, która może być dość bezduszna”.

Daley z pasją opowiada o uczuciu „pokrewieństwa” i „przenikaniu się idei” pomiędzy współpracownikami - to zgrabne podsumowanie Artists of Note, a także jego współpracy z mistrzem perfumiarstwa Jacquesem Chabertem, który sam jest innowacyjnym twórcą i wieloletnim współpracownikiem Molton Brown. Samo spotkanie zarówno dla osób pracujących przy kampanii jak i twórców jest wyjątkowe. Wyczuwalne jest ciepło i wzajemny szacunek dla swoich zawodów, a także wspólna miłość do rzemiosła, która stanowi trzon ich rozmowy. Łamanie zasad, wspomnienia z dzieciństwa, podejście do rzemiosła, Re-charge Black Pepper i interpretację zapachu przez Nicholasa: to dialog umysłów, które postrzegają zapach przez spektrum dziedzictwa, rodziny i życia.

Poznaj Galę Colivet Dennison

Gala Colivet Dennison Interpretuje Rose Dunes

Projektantka biżuterii przekształca ten intensywny, bogaty zapach, stworzony przez starszego perfumiarza Philippe'a Paparellę, w nadające się do noszenia dzieło sztuki, które pozostaje zgodne z jej rzeźbiarską estetyką.

„W zapachach kryje się dla mnie duża nostalgia. Kiedy się poperfumuję, przenoszą mnie one do czasów, z którymi mi się kojarzą. Są dla mnie jak dodatek do ubrań – stwierdza Gala, gdy siadamy w studiu jej chłopaka, udostępnionym nam na dziś, aby pomieścić kolekcję jej biżuterii i do sesji. Pierwotnie rzeźbiarka, zanim zajęła się projektowaniem biżuterii, Colivet Dennison spędziła swoje młodzieńcze lata we Francji z rodzicami handlującymi antykami, co nie tylko miało duży wpływ na jej pracę - mariaż twardej metaloplastyki z bogatymi kolorowymi kamieniami naturalnymi - ale także na jej związek z zapachem. „Dorastając we Francji, wiele kobiet używało mocnych, silnie pachnących perfum” - wspomina. „W bankach i innych miejscach można było wyczuć intensywny zapach wanilii, co pamiętam do tej pory. Zawsze pociągały mnie bogate i mocne zapachy, i to wyczuwam w tych perfumach.”

Kiedy Biżuteria Spotyka Zapach

Rose Dunes to niepowtarzalny zapach, który został stworzony przez starszego perfumiarza Philippe'a Paparellę. Nuty szafranu, róży, paczuli Sulawesi i akordu Oudh są bezpośrednim przełożeniem rodzinnych wspomnień Paparelli o pustynnej róży jego babci oraz doświadczeń i podróży po Bliskim Wschodzie. „Moja babcia mieszkała w Algierii przez kilka lat. Wzięła ze sobą ten kryształ, kiedy wracała do Francji” - wyjaśnia. „Uwielbiam historię o tym, jak powstał i skąd pochodzi. To mieszanka piasku z selenitem, która tworzy się na pustyni pod wpływem ciepła, wiatru i deszczu. Jest naprawdę piękny i oddaje kolor pustyni”. Proces powstawania pustynnej róży, było tym, co pobudziło moją wyobraźnię, gdy tworzyłem ten zapach”.

A więc ciepło, piasek - i oczywiście ogień i płomienie. Colivet Dennison opisuje swoje rzemiosło jako „fizyczny proces, który może być bolesny. Ale kiedy lutuję - czyli wtedy, gdy pojawiają się płomienie - jest to ostatni element, który spaja całość. Jest w tym coś z medytacji”. Fizyczność jej rzemiosła doskonale nadaje się do intuicyjnej interpretacji zapachu - co jest dokładnie tym, co stworzyła. „To była głównie reakcja na to, jak Philippe opisywał zapach i jak go stworzył, a także na elementy szafranu, piasku, ognia i ciepła. I wszystkie te rzeczy, o których myślałam, że zdecydowanie pojawiają się w moich pracach”. A jak opisałaby swoją pracę? „To rodzaj otwartej interpretacji. Ale są różne elementy mnie, które ewoluują w czasie i różne techniki, które z pewnością pojawiają się wraz z ewolucją mojej osobowości. To tak jakby zawsze pozbywać się kawałka siebie”.

Poznaj Dr John Cooper Clarke

Dr John Cooper Clarke, to Ikona sama w sobie. Ten nietuzinkowy poeta punkowy przekłada Coastal Cypress & Sea Fennel - nasz morski bestseller autorstwa starszej perfumiarki Carli Chabert - na sugestywny wiersz napisany i wygłoszony w jego charakterystycznym, rytmicznym stylu.

Dr John Cooper Clarke Interpretuje Coastal Cypress & Sea Fennel

John Cooper Clarke opowiada o zapach z dzieciństwa. Przywołuje wspomnienia związane z mieszkaniem nad apteką, w której unosił się zapach leków. „Można powiedzieć, że zapach apteki przenosi mnie do domu.”

Kiedy Poezja Spotyka Zapach

Patrzę na zespół stojący za kamerami. Nie możemy tego użyć na piśmie, a jednak. To w pełni pokazuje zdolność samozwańczego punkowego poety do wypowiadania się na prawie każdy temat, który wybierze, wplatając oburzające, lekceważące i wręcz komediowe historie z bardziej szczerymi refleksjami na temat jego rzemiosła. John funkcjonuje ponad 40 lat w branży - jeśli można nazwać poezję biznesem („Zawsze jest coś lepszego do zrobienia niż pisanie wierszy. Zawsze jest coś bardziej korzystnego lub użytecznego"). Urodzony w 1949 roku w Salford, w Greater Manchester, Cooper Clarke jest jedną z tych osobowości, o których można powiedzieć, że widziały już wszystko. Były czasy mody lat sześćdziesiątych: „Mniej więcej wtedy męską wodą kolońską była Acqua di Selva. Niebieska, szklana butelka. To i Old Spice”, gdybyś się zastanawiał. Praca na scenie poetyckiej w Manchesterze. Występy u boku Joy Division, Sex Pistols i The Fall. Trasy koncertowe, książki, telewizyjne teleturnieje komediowe. I ta piosenka Arctic Monkeys, porywająca, indie-fied wersja synonimicznego wiersza Coopera Clarke'a z 1982 roku. Co zabawne, okazuje się być czerwoną nicią łączącą naszych współpracowników: perfumiarka Carla Chabert - sama będąca kimś w rodzaju „człowieka orkiestry” interesująca się filmem i fotografią - jest wielką fanką Arctic Monkeys i pojawia się na planie w jednej z ich koszulek z ostatniej trasy koncertowej.

Na tym muzyka się nie kończy. Cooper Clarke i Chabert spędzają czas między słownymi wędrówkami po swoich rzemiosłach, wspomnieniach lata, wybrzeżu i sile zapachu, pochylając się i dyskutując o nieznanych francuskich piosenkarzach i ulubionych albumach. W tych momentach, można byłoby powiedzieć, że znają się od lat - nawet gdy Carla przyznaje, że kupiła jedną z książek Coopera Clarke'a zaledwie kilka dni wcześniej. „To bardzo piękne, poetyckie” - mówi. „Nie znałam cię wtedy, ale słyszałam, jak wypowiadasz te wersy. W twojej poezji uwielbiam to, że jest grą słów, jest bardzo rytmiczna, ma rymy i jest piękna”. Wydaje się, że nie ma wielu rzeczy, które powodują, że twórca słów zatrzymuje swoje słowa, ale tutaj - tylko na ułamek sekundy - robi to.